Witajcie serdecznie.

Wygląda na to ,że już wszystkie media poinformowały cały naród, iż kierowca autobusu w Warszawie na trasie S8 był pod wpływem substancji psychotropowych.

Czy ta publiczna nagonka na kierowców do czegoś prowadzi? oprócz wprowadzenia niepotrzebnej paniki wśród społeczeństwa. Należy to podkreślić z całą stanowczością, iż nadal transport miejski jest bezpieczny i nie musimy się obawiać o swoją rodzinę lub wysyłając nasze dzieci do szkoły. Kierowcy którzy wożą nas na co dzień są profesjonalistami w swoim fachu i rozumieją znaczenie posiadanych przez siebie uprawnień najwyższej kategorii prawa jazdy kategorii D. Więc gdzie leży problem? Otóż dochodzimy powoli do sedna sytuacji, czyli szkolenia kierowców.

Nie jest zbrodnią zatrudnianie kierowcy bez doświadczenia, kierowcy który dopiero co zrobił kurs – bo akurat firma mu to dofinansowała lub uzyskał dofinansowanie z urzędu pracy.

Każdy kiedyś musi zacząć, nauczyć się – lecz kluczową sprawą jest w jaki sposób się tego nauczy, kto mu to przekaże, w jakim zakresie będzie to wiedza przekazana, a w jakim nauczona niestety poprzez bolesne i kosztowne zdarzenia, których chcemy przecież uniknąć.

Szkoła nr. 1 szkolenia kierowcy:

według „znawców transportu” – „Jak ja zaczynałem, to było dużo trudniej, bo wtedy nie było tych wszystkich bajerów, ma prawo jazdy? tu jest kierownica! przejedź sobie trasę byś się nie pomylił i do dzieła”

Szkoła nr.2 szkolenia kierowcy:

pozornie wszystko ok – Szkolenie z patronem, 2-7 dni (w zależności od prezentowanej formy szkolonego) jazdy na linii, opis zasad panujących w firmie, co to rozkład, co zgłaszamy do dyspozytora, jak zachować się w przypadku kolizji, jak wygląda autobus i co gdzie ma – to wszystko z podziałem na szkolenie stacjonarne oraz praktyczne na linii – w zależności od staranności patronów wykonujących szkolenie, jest to absolutne minimum które musi przejść każdy kierowca by móc wyjechać na ulice. Dochodzi do tego również aspekt dopuszczenia kierowcy, który nie do końca spełnia wszystkie wymagania, w dobie braku kierowców oraz tego ,że autobus nie może zostać na zajezdni ponieważ brakuje obsady, który powoduje ewentualne przymknięcie oka na pewne niedociągnięcia.

Szkoła nr. 3 szkolenia kierowcy:

szkolenie kierowców nowych oraz już pracujących – okresowym szkoleniom powinni zostawać poddawani wszyscy kierowcy, niezależnie od stażu lub doświadczenia. Kierowcy z dużym doświadczeniem są niestety narażeni na pułapkę rutyny. Wykonują swoją pracę dobrze, starannie, lecz niedociągnięcia i braki wychodzą w sytuacjach kryzysowych np.

  • kolizji,
  • wypadku,
  • konieczności pomocy pasażerowi który ma problem ze zdrowiem lub osobom poszkodowanym w zdarzeniu

Jak się wtedy zachować, w jakiej kolejności, kogo poinformować, kogo powinniśmy chronić (pojazd czy człowieka)?

Tutaj niestety przy szkoleniu tej grupy tzw. opór materii jest bardzo duży. Ze względu na niechęć do weryfikacji swoich umiejętności oraz przeświadczenie o wyższości ze względu na staż pracy. Na to też są sposoby: powtórne szkolenia, weryfikacja na przykładzie konkretnych sytuacji.

Wróćmy do osób nowo przyjętych do firmy. Osoba która dopiero co zdobyła kategorię D, ma skończoną wartość rzeczy które jest w stanie przyjąć podczas pierwszego szkolenia. Na początku należy pod okiem patrona opanować gabaryt, sposób obsługi pasażerów, bezpieczeństwo jazdy, płynność. Po pół roku od samodzielnego startu osoba taka powinna bezwzględnie przejść kolejne szkolenie. Pełne szkolenie, bo wtedy ma opanowane podstawowe funkcje kierowania pojazdem i może skupić się na innych rzeczach które już wcześniej wymieniłem.

Na koniec tego skrótowego przedstawienia problemu, bo można o tym pisać długo. Należy podkreślić, iż szkolenia w grupach nie przynoszą efektów i są właściwie stratą czasu i środków. W grupie 10 osób do szkolenia zawsze ulegnie ona podziałowi na:

  • 3 osoby które głośno krzyczą i negują każde zdanie,
  • 5 osób które nie odzywają się lecz chcą się czegoś dowiedzieć,
  • 2 osoby które są aktywne ponieważ tematyka jest im bliska.

Jak w takim przypadku dotrzeć skutecznie do wszystkich? Nie da się.

To oczywiście bardzo oględne zasady. Wszystkie firmy będą oczywiście w publikacjach prasowych informować obecnie ,że proces szkolenia wygląda nawet lepiej niż w punkcie 3. Nie mi to negować, podważać. Każda firma jak w przypadku zdarzenia w Warszawie bierze na siebie odpowiedzialność za ewentualne skutki wypadku jak w przykładzie. Niech każdy wewnątrz swojej organizacji odpowie sobie na pytanie jak to u niego wygląda.

Proszę także nie mówić ,iż mniejsze firmy, operatorów prywatnych nie stać na zatrudnienie dobrego kierowcy.

W ten sposób prawdopodobnie obrażamy, a na pewno poniżamy własnych pracowników. To na barkach osób zarządzających leży by wykorzystać potencjał swojej najlepszej wiedzy oraz doświadczenia. Jeśli nie własnego to swoich pracowników, by w dobie braku kierowców, starzenia się kadry, samodzielnie wyszkolić sobie najlepszych pracowników. Trzeba tylko chcieć i serio potraktować ten problem.

Serdecznie zapraszam do dyskusji na ten temat. Na realnych przykładach w oparciu o przygotowaną przeze mnie listę oraz gotowy program szkoleniowy dla kierownicy komunikacji miejskiej. Jest ona sformułowana oraz przetestowana na grupie 50 kierowców.

www.stmbus.pl

3 2 votes
Article Rating